Przetestowałam: NARS Andy Warhol Debbi Harry Eye and Cheek Palette

NARS Andy Warhol to kolekcja inspirowana lookiem lat 60. Paleta Debbi Harry Eye and Cheek to cienie, róż i rozświetlacz ze srebrnymi drobinkami. Zobacz, sprawdziła się w codziennym makijażu.

NARS Andy Warhol Debbi Harry Eye and Cheek Palette

Zacznę od opakowania. Może nie jest ono bardzo istotne, ale podoba mi się ciężkie pakowanie z lusterkiem i ze srebrnym napisem Andy Warhol. Ładnie wygląda na toaletce. Nie jestem jednak fanką materiału, z którego wykonane są opakowania NARS. Woskowe, matowe łatwo się brudzą.

Róż Shimmering Pink Champagne – matowy i jagodowy

Róż Shimmering Pink Champagne ma kolor złamanego różu, chłodnego wpadającego w jagodowy. Taki odcień różu, po brzoskwiniowych, koralowych, jest teraz najmodniejszy! Jestem bardzo zadowolona z tego różu, chociaż zarówno on, jak i cała paletka nie zyskały uznania wśród blogerek urodowych. To dlatego, że róż, rozświetlacz i cienie mają wyraźne srebrne drobinki. Jednak dla mnie to nie jest duży problem – po aplikacji zostaje na policzkach czy powiekach ich niewiele. Róż, co zaskakujące, jest matowy. Nie jest też tak napigmentowany, jak testowany wcześniej Torrid. Dlatego trudno zrobić sobie nim ‚krzywdę’. Można dokładać go kilka razy i sprawdzać, jaki dał efekt. Ja zazwyczaj noszę dwie warstwy tego różu. Łatwo się rozprowadza, daje satynowy efekt, utrzymuje się na policzkach w niezmienionej postaci przez parę godzin. Około 15 można go trochę dołożyć.

Rozświetlacz Brilliant Cream – zupełnie nie dla mnie

Rozświetlacz Brilliant Cream, nazwany różem, to kosmetyk, którego nie rozumiem. Kremowobiały, ze srebrnym drobinkami jest zupełnie niewidoczny na policzkach. Nie rozświetla, nie daje koloru. Nie jest nawet kremowy, na co wskazywałaby jego nazwa. Lubię rozświetlacze i przetestowałam ich dużo. Moje ulubione to Shimmering Brick Bobbi Brown, High Beam i Girl Meets Pearl Benefit. Nawet nie mam ochoty dać NARS Brilliant Cream kolejnej szansy.

Cienie raczej nie na co dzień

Cieni w mocnych kolorach nie używam prawie nigdy. Na co dzień lubię cienie w kolorach nude Bobbi Brown albo MAC, czasem mocno błyszczące, ale ciągle nude. Dlatego nie sądzę, żebym szybko zaczęła korzystać z cieni NARS. Co do ich jakości nie mam zastrzeżeń. Dziwi mnie jedynie formuła – podobnie jak w przypadku różu – mat ze srebrnymi drobinkami. Najsłabiej wypada White Shimmer (a takich kolorów używam na co dzień!). Całkiem nieźle Starry Black, smolista czerń, głęboka i kryjąca oraz Twinkling Purple, klasyczny fiolet. Plusem jest to, że można łatwo stopniować intensywność cieni, dokładając kolejne warstwy. Minus to drobinki. Nie wiem czemu mają służyć – matowa formuła z kilkoma sporymi srebrnymi brokacikami mnie nie przekonuje.

Paleta zostanie ze mną na długo jedynie ze względu na róż. Cienie pewnie raz na jakiś czas wykorzystam, ale na pewno nie będę używać ich na co dzień. Po prostu lubię na tę paletę patrzeć, nie koniecznie jej używać.

Cienie: Twinkling Purple, Sparkling Turquoise, White Shimmer, Starry Black

Róże: Shimmering Pink Champagne and Brilliant Cream

Cena: 65 $

NARS Torrid to jeden z moich ulubionych róży. Sprawdź dlaczego. 

Tagi: , , , ,

Newsletter

Zapisując się do newslettera potwierdzam, iż zapoznałam/em się z regulaminem i zgadzam się z jego postanowieniami.

Popularne

Zobacz także

O beautylovin.pl

Na Beautylovin.pl znajdziesz informacje o makijażu, włosach i pielęgnacji. Piszemy także o urodowych trendach, nowościach kosmetycznych, sposobach na urodę gwiazd i publikujemy recenzje kosmetyków.